+ Odpowiedz na ten temat
Strona 2 z 9 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 16 do 30 z 121

Temat: worek -czyli wszystko ...

  1. Na górę | #16
    303 Miekki Laureat pokojowej nagrody Miekki Laureat pokojowej nagrody Miekki Laureat pokojowej nagrody Miekki Laureat pokojowej nagrody Miekki Laureat pokojowej nagrody
    Na DoFo od
    Sep 2005
    Skąd
    przybywałybyście?
    Wiek
    33
    Postów
    3,107
    Siła Reputacji
    21

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    usiłowanie gwałtu+pedofilia chyba
    Nie patrz tu kurwo

  2. Na górę | #17
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Gdy polska policja szukała Henryka Stokłosy, ten w najlepsze leczył sobie zęby u niemieckiego stomatologa

    Dotarliśmy do tłumaczenia niemieckich dokumentów, które w środę trafiły do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Obrońcy Stokłosy poszukiwanego listem gończym za korumpowanie urzędników Ministerstwa Finansów i sędziego z Poznania dołączyli je do wniosku do sądu o przyznanie mu listu żelaznego. Co dałby list Stokłosie? Najego mocy nie zostałby aresztowany, gdyby się ujawnił.

    Dokumenty, które zdobyliśmy, mówią co innego: przedsiębiorca z okolic Piły jeszcze w grudniu podróżował po Europie. W styczniu pojawił się w Berlinie: postanowił podleczyć zęby. Ale już wtedy wiedział, że będzie się ukrywał. Skąd to wiemy? Po wizycie u dentysty Stokłosa wziął od niego zaświadczenie. 22 stycznia po południu zjawił się u berlińskliego notariusza dr. Christopha Bingego. Poprosił prawnika,żeby pieczęcią podstemplował kwit potwierdzający leczenie zębów u stomatologa. Binge przyłożył pieczęć i dał mu notarialne poświadczenie, w którym stwierdza, że Stokłosa się u niego zjawił.

    List gończy za przedsiębiorcą Prokuratura Okręgowa Warszawa-Pragawydała dziewięć dni po jego wizycie u notariusza. W tym czasie obowiązywał już prokuratorski nakaz zatrzymania, na mocy którego przedsiębiorcy szukali polscy policjanci.

    Czy Stokłosa dalej ukrywa się w Niemczech? Jego obrońcy we wniosku o list żelazny nie ujawniają miejsca pobytu klienta: zgodnie z prawem wystarczy, że uprawdopodobnią fakt, iż przedsiębiorca jest poza granicami Polski - a to właśnie poświadcza niemieckie "notarialne" zaświadczenie o leczeniu zębów.
    Maciej Duda
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  3. Na górę | #18
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Super Express:
    Szok! W ciągu trzech miesięcy tego roku popełniono w Polsce 300 tys. przestępstw, w tym 220 zabójstw, 518 gwałtów

    Po raz pierwszy od czterech lat odnotowano w Polsce wzrost poziomu przestępczości. Gwałtownie rośnie zwłaszcza liczba przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu.


    Oglądając dane z pierwszego kwartału 2007, jeżą się włosy na głowie. Dramatycznie wzrasta liczba morderstw i gwałtów. Dominują wśród nich zbrodnie popełniane pod wpływem alkoholu. Aż o 10 proc. zwiększyła się też liczba przestępstw popełnianych przez pedofilów. Co gorsze, policja ujęła ich mniej niż przed rokiem.

    Bandyci czują się coraz bardziej bezkarni. Od początku stycznia do końca marca 2007 roku zranili ponad 3500 osób. Szokujące i szczególnie bolesne są statystyki dotyczące nieletnich. Aż o 35 proc. wzrosła liczba młodocianych bandytów, którzy spowodowali u swoich ofiar uszczerbek na zdrowiu. Również połowa spośród ponad 4300 podejrzanych o bójki i pobicia to ludzie w wieku od 13 do 17 lat!
    Co się stało?

    Na początku 2007 roku rząd triumfował. - Przestępczość spadła w 2006 roku o blisko 7 proc. - obwieścił Ludwik Dorn. Niedługo jednak mogliśmy się cieszyć tymi wynikami. Dlaczego? Przecież weszły w życie nowe przepisy, mamy sądy 24-godzinne...

    - To tylko jeszcze jeden dowód świadczący o tym, że nie istnieje prosta zależność pomiędzy zaostrzaniem prawa a spadkiem przestępczości - bez cienia satysfakcji w głosie mówi profesor Marian Filar z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
    Niezgłaszane przestępstwa

    W 2007 roku odnotowano spadek liczby kradzieży, włamań i rozbojów. Czy są to jednak dane prawdziwe? Wedle wyników badania opinii publicznej, które publikowaliśmy dwa tygodnie temu, aż 53 proc. dorosłych Polaków przyznaje, że w ubiegłym roku z różnych powodów nie zgłosiło policji, że padło ofiarą przestępstw przeciwko mieniu.

    - Wszystko jest efektem kryzysu wewnątrz policji - mówi Ryszard Kalisz (SLD), były szef MSWiA. - Ileż jeszcze reform i zmian kadrowych muszą przeżyć funkcjonariusze, aby zaznać stabilizacji? Poza tym rząd zajęty jest walką ze spektakularnymi aferami, a sprawy zwykłych ludzi leżą odłogiem - tłumaczy Kalisz.

    Generał Jerzy Stańczyk, były komendant główny policji, przyczyn wzrostu poziomu przestępczości przeciwko życiu i zdrowiu upatruje w agresji obecnej w życiu publicznym.

    - Wojna na górze toczy się codziennie - mówi Stańczyk.
    Jeszcze nie pora na alarm?

    - Jeden kwartał to zbyt mało, aby wyciągać wnioski - twierdzi profesor Andrzej Siemaszko z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości. - Trzeba bacznie się przyglądać, czy mamy do czynienia z narodzinami jakiejś trwałej tendencji, czy też z chwilowym zawirowaniem statystycznym - wyjaśnia profesor Siemaszko. Podobnie wzrost poziomu przestępczości komentują policjanci z Komendy Głównej.
    autor: Paweł Biedziak, p.biedziak@se.pl
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  4. Na górę | #19
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    "Newsweek": Prawie pół miliona zł na nagrody dla pracowników wydało w ubiegłym roku Centralne Biuro Antykorupcyjne. W tym czasie zatrzymało zaledwie trzy osoby.

    Raport podsumowujący działalność CBA w ubiegłym roku, do którego dotarł tygodnik, liczy zaledwie szesnaście stron. Więcej miejsca niż opis sukcesów biura zajmuje w nim część poświęcona jego wydatkom. Działalność CBA w tym czasie pochłonęła niemal 25 mln zł.

    Pieniądze szły na wyposażenie, zakupy sprzętu i organizację biura. Ale blisko 4 mln zł z tej puli trafiło do kieszeni pracowników w formie pensji i nagród. W tym czasie w służbie zatrudnionych było tylko 185 funkcjonariuszy i 14 cywilów. W sprawozdaniu znalazł się tylko niewielki fragment dotyczący działań operacyjnych. CBA zatrzymało dwóch biznesmenów i policjanta oskarżonego o współpracę z grupami przestępczymi. Niewiele, jak na ubiegłoroczne szumne zapowiedzi szefa CBA Mariusza Kamińskiego - komentuje tygodnik.- Należy pamiętać, że sprawozdanie podsumowuje zaledwie pięć miesięcy. Podjęliśmy działania operacyjne, ale jednocześnie cały czas organizowaliśmy pracę. Wszystko trzeba było budować od podstaw - tłumaczy rzecznik prasowy CBA Tomasz Frątczak.

    Ale w tym roku CBA też nie wsławiła się spektakularnymi sukcesami. Przez kilka dni kierowana przez Kamińskiego służba znajdowała się w centrum zainteresowania, gdy zatrzymano Mirosława G., kardiochirurga z kliniki MSWiA. Akcja została jednak powszechnie skrytykowana.

    - CBA działa od niedawna i ma jeszcze czas na wykazanie się. Realnie jej działania możemy oceniać dopiero po roku - uważa poseł z sejmowej speckomisji Marek Biernacki (PO).

    Wtedy będzie można ocenić, czy ok. 100 mln zł, które CBA będzie kosztować podatników w tym roku, to pieniądze wyrzucone w błoto - pisze "Newsweek".

    ----------------------------------------------------------------

    Pół miliona ??? ...za 3 zatrzymanych???....
    witamy w IV RP...( hehehehehe )
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  5. Na górę | #20
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Kieleccy urzędnicy, policjanci i władze Kolportera Korony Kielc rozmawiali z przedstawicielami kibiców o stadionowej wulgarności. Miasto postawiło twarde warunki: albo skończycie z chamskim dopingiem, albo sprawą zajmie się sąd. Ale jakie słowa zostaną uznane za obraźliwe? Czy za "..::CENZURA::.. dziadu” też trafimy na ławę oskarżonych? - dopytywali się kibice.

    Źródło: Echo Dnia

    Ideą piątkowego spotkania, do którego doszło w ratuszu była próba wymuszenia na przedstawicielach kibiców Korony Kielce deklaracji, że po pierwsze są przeciwni stadionowym wulgaryzmom i po drugie będą przeciwdziałać jego rozpowszechnianiu się. Najdobitniej wyraził to Andrzej Sygut, wiceprezydent Kielc. - Stadion ma być miejscem, gdzie bez żadnych obaw może przyjść zarówno przedszkolak, jak i jego dziadek. Dlatego nie będziemy tolerować chamskiego dopingu. Tym bardziej, że kibice wielokrotnie pokazali, że potrafią dopingować swoją drużynę w kulturalny sposób - mówił wiceprezydent. W sukurs poszli mu przedstawiciele kieleckiej policji i władze Kolportera Korony Kielce.

    PANOWIE, JEST UMOWA?

    Grzegorz Maciągowski, wiceprezes klubu, przypomniał kibicom, że w umowie z klubem zobowiązali się do kulturalnego dopingu. - W tym momencie się z tego nie wywiązujecie i w dużej mierze ponosicie odpowiedzialność za to, że zmniejsza się liczba osób przychodzących na mecze - podkreślił. Jakby na potwierdzenie tych słów Wojciech Dębski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, zapowiedział, że jego wnuki już więcej na stadion nie przyjdą. - Sam wytrzymałem tylko 45 minut ostatniego meczu z Wisłą Kraków - stwierdził.

    ZŁAPIĄ KAŻDEGO

    Organizatorzy spotkania zadbali również o to, aby naocznie pokazać, że mają możliwość wyłapania każdej osoby, która zachowuje się nieodpowiednio. Kibice mieli okazję zobaczyć nagranie ze stadionowego monitoringu, utrwalające przekleństwa, które padały pod adresem sędziego, piłkarzy i kibiców innych klubów.

    - My nie straszymy. Chcemy jedynie uzmysłowić wam, że w każdej chwili możemy sięgnąć po udokumentowany materiał pozwalający na zwrócenie się do sądu grodzkiego - wyjaśniał Krzysztof Przybylski, pełnomocnik prezydenta Kielc do spraw bezpieczeństwa. Odpowiedział również na wcześniej pojawiające się pytanie, czy w przypadku, gdy cały stadion będzie przeklinał, do sądu trafią wnioski przeciwko kilku tysiącom osób. - Na początek skierujemy pozwy przeciwko 30 najaktywniejszym osobom - zapowiedział.

    KIBIC PANEM NA STADIONIE

    Oczywiście kibice próbowali się bronić. Sprawiali jednak wrażenie, jakby nie do końca wiedzieli o co chodzi w całej sytuacji. I gdy Krzysztof Przybylski pytał się czy są w stanie zadeklarować, że będą walczyć ze stadionową wulgarnością, oni dopytywali się czy jeśli reprezentacyjny obrońca Paweł Golański przeklnie po nieudanej akcji, też zostanie ukarany. Próbowali również udowadniać, że stadion nie jest miejscem publicznym, a na sam koniec poprosili o definicję słów obraźliwych. - Czy jeśli cały stadion zacznie krzyczeć "..::CENZURA::.. dziadu”, to zostanie to uznane za przekleństwo? - dopytywał się Paweł Twardowski, przewodniczący stowarzyszenia kibiców Korony "Złocisto-Krwiści”.

    BĘDZIE TAK, JAK BYŁO...

    Ostatecznie spotkanie nie zakończyło się jednoznaczną deklaracją kibiców, że będą walczyć z chamskim dopingiem. Stwierdzili jedynie, że nie mogą odpowiadać za cały stadion i nie wierzą w wyeliminowanie wulgarności. - Może to rzeczywiście nie jest kulturalny doping, ale przynajmniej szczery - podsumowali.

    ----------------------------------------------------------------
    Dlaczego w innych krajach na mecze chodza całe rodziny z dziećmi od np. 5 lat ?
    bo tam nie słychac jakoś chóralnych śpiewów gdzie co 3 wyraz to " chuj, jebać, skurwysyny, wypierdalać " itp....
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  6. Na górę | #21
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Dwóch zatrzymanych kłusowników, dziewięć zabezpieczonych nielegalnych sieci rybackich, 12 pouczonych wędkarzy i i jeden pijany policjant na służbie- to statystyka po akcji przeciw kłusownikom na zalewie Siemianówce. Był też drugi - wysoki rangą - ale jego sprawę zatuszowano
    Policja dość regularnie organizuje akcje przeciw kłusownikom grasującym w Siemianówce. Ostatnia - pod kryptonimem "Tarło" - odbyła się w połowie marca. Jej przebieg i finał były niecodzienne, ale w oficjalnych danych podsumowujących wysiłki policji nie ma o tym ani słowa. Jak było naprawdę, dowiedzieliśmy się od policjantów z Komendy Miejskiej w Białymstoku. Zaalarmowali nas, bo nie podoba się im, że w jawny sposób nagina się przepisy, kiedy wysokiej rangi funkcjonariusz łamie prawo. Gdy naruszy je szeregowy policjant, jest pokazowo karany.

    Wszystko wydarzyło się 14 marca nad Siemianówką. O godz. 16 miały się rozpocząć działania przeciw kłusownikom. Tymczasem jakieś dwie godziny wcześniej dwóch pijanych policjantów - sierżant i zastępca naczelnika sekcji prewencji Komendy Miejskiej w stopniu aspiranta, który miał kierować całą akcją - chciało wmówić wędkarzowi, że należy mu się mandat. Mieli pecha, bo łowiącym okazał się emerytowany mundurowy.

    Rybak, zamiast wdawać się w dyskusje z nietrzeźwymi, zadzwonił do dyżurnego policji. Zgłosił mu, że na patrolu wzdłuż Siemianówki chodzi dwóch kompletnie pijanych funkcjonariuszy. Dyżurny przekazał sprawę swoim szefom, ci zaś wysłali nad zalew patrol oficerski.

    Jednak nim ten wyruszył i dotarł nad Siemianówkę, minęło kilka godzin. W międzyczasie dyżurny zaczął telefonicznie ostrzegać policjantów, oskarżonych przez wędkarza. Miał im powiedzieć o wyruszającej nad Siemianówkę kontroli z Komendy Miejskiej.

    W tej sytuacji szef akcji "Tarło" kazał swojemu podwładnemu odwieźć się do domu. Jemu samemu polecił następnie wracać do służby nad Siemianówką. Aspirant szybko załatwił sobie zwolnienie lekarskie i jeszcze tego samego dnia dokument trafił do komendy. Sierżant został zaś zatrzymany.

    Po kilku dniach do naszej redakcji dotarł policyjny komunikat zatytułowany "Czyścimy swoje szeregi". Napisane było w nim: "(...) Niespełna tydzień temu, łowiący ryby na Siemianówce wędkarz, powiadomił oficera dyżurnego policji, że kontrolujący go policjant jest nietrzeźwy. (...) Funkcjonariuszowi pobrano krew do badań na zawartość alkoholu. Dzisiaj przyszedł wynik badań potwierdzający, że policjant był nietrzeźwy, miał 0,8 prom. alkoholu we krwi."

    Ani słowa o szefie całej akcji. Co na to jego zwierzchnicy? Na nasze pytania odpowiedział tylko podkom. Dariusz Kędzior z zespołu prasowego KMP:

    - Zastępca naczelnika sekcji prewencji Komendy Miejskiej miał brać udział w działaniach i nadzorować prowadzenie akcji. Przed jej rozpoczęciem poinformował, że jest chory i przebywa na zwolnieniu lekarskim - twierdzi rzecznik.

    Komendant miejski policji insp. Jarosław Stankiewicz unika od ponad roku rozmów z "Gazetą".

    Podsumowanie akcji „Tarło” (dane oficjalne)

    W ciągu sześciu dni działań czterech policjantów złapało na gorącym uczynku dwóch kłusowników, pouczyło dwunastu wędkarzy, skierowało też do sądu grodzkiego jeden wniosek o ukaranie. Poza tym zabezpieczono dziewięć nielegalnych sieci rybackich.
    ----------------------------------------------------------------

    czyli akcja przyniosła wyniki
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  7. Na górę | #22
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Jest akt oskarżenia wobec Krzysztofa R. Znany detektyw to jedna z ponad dwudziestu osób oskarżonych w sprawie mafii paliwowej ze Śląska. Krzysztof R. został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w lipcu ubiegłego roku.


    Prokuratura podejrzewa detektywa o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pranie brudnych pieniędzy, powoływanie się w zamian za korzyści majątkowe na wpływy w instytucjach państwowych i poświadczanie nieprawdy. Grozi mu teraz do 8 lat więzienia.

    Detektyw miał pomóc śląskiemu „baronowi paliwowemu" Henrykowi M. wyprać pieniądze pochodzące z przestępstw; zgłosił więc w urzędzie skarbowym przyjęcie od niego fikcyjnej pożyczki - 500 tys. złotych. Ponadto Krzysztof R., powołując się na wpływy m.in. w Sejmie i policji miał zapewniać Henryka M., że uniknie kary. Po zatrzymaniu „paliwowego bossa” obiecywał, że załatwi mu wyjścia za kaucją. Swoje „usługi” Krzysztof R. wycenił na ponad 2,5 mln złotych; na taką kwotę M. wystawił mu faktury za fikcyjne konsultacje i doradztwo.
    Dodajmy, że działalność Henryka M. naraziła Skarb Państwa na straty w wysokości ok. 430 mln złotych.
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  8. Na górę | #23
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Świętokrzyscy policjanci zatrzymali 39 – letniego pracownika Straż Ochrony Kolei, który jest podejrzewany o to, że w związku z pełnieniem funkcji publicznej, poprzez naruszenie prawa, przyjął korzyść osobistą od 27 – letniej kobiety. Wykorzystując jej krytyczne położenie w zamian za odstąpienie od nałożenia mandatu doprowadził ja do innej czynności seksualnej.

    Wszystko zaczęło się w samo południe. Patrol Służby Ochrony Kolei zauważył, że ustronnym miejscu obok dworca PKP kobieta załatwia potrzebę fizjologiczną. Jak wynika z ustaleń kieleckiej policji jeden z funkcjonariuszy zaproponował kobiecie mandat. Gdy wprowadził ją do budynku, gdzie miał on być wypisany, sytuacja uległa zmianie. Jak wynika z ustaleń policji mężczyzna wykorzystał krytyczne położenie kobiety i doprowadził ją do innej czynności seksualnej. Pokrzywdzona 27 – letnia kobieta wszystko opowiedziała swojej koleżance, która namówiła ją, by o tej sprawie zawiadomić policje. Mężczyzna został zatrzymany wczoraj późnym popołudniem. Kobieta rozpoznała go jako tego, który ja wykorzystał. Mężczyzna będzie doprowadzany do prokuratury. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  9. Na górę | #24
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Senat Politechniki Koszalińskiej (PK) twierdzi, że policja naruszyła suwerenność i autonomię uczelni, przeszukując we wtorek akademickie miasteczko. Senat przypomina, że autonomia jest gwarantowana ustawą o szkolnictwie wyższym.
    We wtorek rano policjanci, funkcjonariusze Straży Granicznej i przedstawiciele Związku Producentów Audio - Video rozpoczęli przeszukania akademików.


    Twierdzili, że poszukują nielegalnych programów, filmów i plików muzycznych, którymi mieli się wymieniać użytkownicy studenckiej sieci informatycznej.

    Rektor PK prof. Tomasz Krzyżyński zapowiedział, że zażąda wyjaśnień od komendanta miejskiego policji w Koszalinie (Zachodniopomorskie) oraz Komendy Głównej.

    - W ocenie Senatu policja działała w sposób bezprawny, bo służby państwowe mogą wkraczać na teren uczelni albo na wezwanie rektora albo w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej. Ja policji nie wzywałem, życie ludzkie nie było zagrożone, nie wystąpiła też sytuacja klęski żywiołowej - wyjaśnił prof. Krzyżyński.

    Wyjaśnień od komendanta miejskiego zamierza również zażądać Prokuratura Rejonowa w Koszalinie. - Będziemy chcieli się dowiedzieć, dlaczego funkcjonariusze podjęli działania w akademikach bez uprzedniego zwrócenia się do nas o wydanie postanowienia o przeszukaniu - powiedział Grzegorz Klimowicz, zastępca prokuratora rejonowego w Koszalinie.

    Klimowicz dodał, że prokuratura nie zatwierdziła jeszcze przeszukania w akademickim miasteczku.

    Policja nie komentuje żądań prokuratury, natomiast jest zaskoczona stanowiskiem Senatu PK. - Mieliśmy prawo wejść na teren akademickiego miasteczka i przeszukać pokoje studentów. Politechnika jest uczelnią publiczną, działa na terenie naszego kraju i podlega obowiązującemu w Polsce prawu. O naszych działaniach zawiadomiliśmy prorektora do spraw studenckich, w przeszukaniu uczestniczyła kierownik miasteczka - powiedział rzecznik koszalińskiej policji Mariusz Łyszyk.

    Zdaniem prof. Krzyżyńskiego, powiadamiając o godz. 5 rano przez telefon prorektora o akcji, policja nadużyła zaufania władz uczelni.

    - Jakiś czas temu podpisaliśmy z policją porozumienie zezwalające funkcjonariuszom z psami na przeszukanie akademików w przypadku podejrzenia posiadania przez studentów narkotyków. Dzwoniąc do prorektora policjanci nie informowali jednak, że zamierzają szukać nielegalnego oprogramowania. Nie mówili też, że na teren uczelni wejdą z nimi przedstawiciele Związku Producentów Audio - Video" - wyjaśnił PAP Tomasz Krzyżyński.

    We wtorek po przeszukaniu 40 pokoi policja zabezpieczyła 16 laptopów, 1 stacjonarny komputer, który był serwerem sieci i 60 dysków twardych. W komputerach i na dyskach - według policji - ma się znajdować 35 terabajtów nielegalnych danych - to pojemność 54 tys. płyt CD. W ocenie policji jest to największy zabezpieczony dotychczas w Polsce zbiór nielegalnych danych.

    Na razie żadnemu ze studentów nie postawiono zarzutów. Policja jedynie przekazała prokuraturze materiały dotyczące 25 użytkowników sieci, do której dostęp miało łącznie 700 osób.

    Według studentów, na wielu zabezpieczonych przez policję dyskach nie ma żadnych nielegalnych programów, są natomiast na przykład ich prace dyplomowe. Policja zapewnia, że wszystkim, którzy o to poproszą, przegra te materiały na płyty. Studenci uważają taką pomoc niewystarczającą, bo żeby odtworzyć płyty i kontynuować pisanie pracy, będą musieli kupić sobie nowe komputery. Władze uczelni zapowiedziały w środę, że "rozważą udzielenie pomocy poszkodowanym studentom".
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  10. Na górę | #25
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Zarzuty molestowania seksualnego dwóch dziewcząt w wieku 14 i 15 lat postawiła prokuratura w Lublinie policjantowi i strażnikowi miejskiemu. Obaj stanowili załogę tzw. gimbus-patrolu do patrolowania okolic lubelskich szkół i uczelni.

    Sąd aresztował w środę obu podejrzanych na trzy miesiące - powiedział z-ca szefa Prokuratury Okręgowej w Lublinie Andrzej Lepieszko.

    Według ustaleń prokuratury, 27-letni policjant Michał G. i 28-letni strażnik miejski Bartłomiej J. podczas pełnienia służby patrolowej wywabili z domów dwie dziewczyny, radiowozem wywieźli je na teren wojskowego poligonu na przedmieściach i tam doprowadzili do poddania się czynnościom seksualnym.

    Strażnikowi miejskiemu prokuratura postawiła zarzut doprowadzenia podstępem do czynności seksualnej 15-latki, zaś policjantowi - 14-latki. Policjant miał grozić dziewczynom śmiercią, jeśli opowiedzą komukolwiek o tym, co się stało.

    Obaj podejrzani nie przyznali się do winy. Policjantowi grozi kara do 12 lat więzienia; strażnikowi - do 8 lat więzienia.

    Policjant i strażnik zostali zatrzymani we wtorek. Wniosek o ich aresztowanie prokuratura uzasadnia wysokimi karami, które im grożą oraz obawą matactwa. Ze względu na dobro poszkodowanych dziewcząt prokuratura nie ujawnia szczegółów sprawy. (js)

    ----------------------------------------------------------------

    To sie komendant główny wścieknie jak w ankietach o kilka procent spadnie mu sondaz zaufania do policji
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  11. Na górę | #26
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Artur Boruc obronił Polaków, napadniętych w parku w szkockim Glasgow. Według relacji miejscowej gazety „Sunday Mail”, mieszkankę Kętrzyna w dziewiątym miesiącu ciąży i jej siostrę z mężem zaatakowała trójka pijanych Szkotów z dobermanami.
    Boruc obronił Polaków przed napaścią

    Kobietę uderzono w głowę puszką z piwem. Mężczyznę zaś przewrócono, a wcześniej został ugryziony w ucho przez jednego z napastników.

    Przechodzący bramkarz Celticu Glasgow przegonił napastników i odwiózł kobietę do szpitala. W wypowiedzi dla gazety mówi, że zrobił tylko to, co uczyniłby każdy na jego miejscu.
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  12. Na górę | #27
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Na oczach kilku osób w słoneczne popołudnie 17-letni Rafał S. ugodził nożem w serce 15-letniego Patryka G. Chłopak mimo szybkiej interwencji lekarzy zmarł na stole operacyjnym. Zabójcę policja ujęła nad ranem w Łapach


    Białystok, sobota, około godz. 15.45. Patryk G. razem z kolegami wraca autobusem z Auchan. W pewnym momencie między gimnazjalistami a jadącym z dziewczyną Rafałem S. dochodzi do awantury. Padają ostre słowa, cała grupa postanawia wysiąść na najbliższym przystanku przy ul. Antoniukowskiej. Dochodzi do krótkiej szarpaniny. Gdy wszyscy się już rozchodzą, nagle 17-latek ponownie atakuje. Wyciąga nóż i straszy nim gimnazjalistów. Potem podbiega do Patryka G. i wbija około 12-centymetrowe prosto w klatkę piersiową. Następnie razem z towarzyszącą mu dziewczyną ucieka i wsiada do pierwszego autobusu, jaki nadjechał. Jest godz. 15.57.

    Rana zbyt poważna

    Policja nie wie, jak krwawiący Patryk G. znalazł się około 200 metrów dalej, na trawniku w okolicach cerkwi. Ale to właśnie stamtąd jeden z kolegów chłopaka zadzwonił po pogotowie:

    - Wezwanie dostaliśmy równo o godz. 15.58. Ktoś przerażonym głosem krzyczał: "Przyjeżdżajcie szybko, naprzeciwko cerkwi przy Antoniukowskiej" - opowiada Ryszard Wiśniewski, szef białostockiego pogotowia.

    Kiedy jeden z kolegów Patryka G. wzywał pogotowie, przy zranionym było już dwóch przypadkowych ratowników medycznych. Próbowali zatamować krwawienie i cały czas rozmawiali z chłopakiem. Lekarka z pogotowia, która chwilę później była już na miejscu, też jeszcze z Patrykiem rozmawiała.

    - Chłopak był w stanie wstrząsu, rana była bardzo poważna. 12-centymetrowy nóż trafił w okolice przedsercowe - mówi dyrektor pogotowia.

    - Kiedy tam podjechałem było już i pogotowie, i policja. Zapytałem szybko o rysopis sprawcy i objechałem całą okolicę. Ale nigdzie go nie było - opowiada nam jeden ze świadków. I dodaje: - Pomagałem wnieść tego chłopaka do karetki. Ale on już tracił przytomność.

    Lekarka z pogotowia nie traciła nadziei, że 15-latka da się uratować, mimo że akcja serca ustała tuż przed izbą przyjęć Dziecięcego Szpitala Klinicznego, do którego przewieziono chłopaka. Reanimowany i zaintubowany natychmiast trafił na stół operacyjny. Lekarze zadzwonili po kardiochirurga ze szpitala klinicznego, prof. Tomasza Hirnle. Mimo wysiłków medyków Patryk zmarł.

    Matka 15-latka na wieść o śmierci dziecka doznała szoku i trafiła do szpitala.

    Policja na nogach

    Policjanci przez całą noc zbierali dowody (znaleźli m.in. nóż), przesłuchiwali świadków zdarzenia, szukali mordercy. 17-letniego Rafała S. i jego dziewczynę znaleźli w niedzielę nad ranem. Oboje zamierzali się ukryć u kolegi w Łapach

    - To białostoczanin, dobrze nam znany z bójek i rozbojów - powiedział wczoraj o sprawcy sierż. Kamil Tomaszczuk z biura prasowego podlaskiej policji. - On i jego dziewczyna są przesłuchiwani w komendzie miejskiej policji. Jakie zarzuty zostaną im postawione, okaże się dopiero w poniedziałek po doprowadzeniu ich do prokuratury. Ale za zabójstwo grozi mu nawet dożywocie.

    Porachunki kibiców?

    Dlaczego Rafał S. ugodził śmiertelnie gimnazjalistę? Na razie nie wiadomo. Nasz informator (pojawił się na miejscu zdarzenia tuż po pogotowiu i policji) oraz lekarka z pogotowia ratunkowego powiedzieli, że ranny miał przy sobie szalik Jagiellonii.

    - Nie potwierdzam tej informacji, bo o szaliku nie słyszałem. Nie mogę odpowiedzieć na pytanie, czy mogły to być porachunki kibiców - mówi sierż. Tomaszczuk. Pytaliśmy o to, bo ostatnio w Białymstoku dochodziło do krwawych porachunków pseudokibiców, w których zginął m.in. syn policjanta Adrian S.

    Dariusz Konończuk, wiceprezes Stowarzyszenia Sympatyków Jagiellonii Białystok: - Byłbym bardzo zdziwiony, bo z tego, co wiem, obie zwalczające się grupy [stadionowych bandytów, z którymi stowarzyszenie nie chce mieć nic wspólnego - red.] zawarły ze sobą rozejm i trwa zawieszenie broni. To mógł być po prostu przypadek, że chłopak miał na sobie szalik Jagiellonii.
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  13. Na górę | #28
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Trzem dolnośląskim policjantom prokuratura postawiła zarzuty wymuszania biciem zeznań. Dwóch z nich przesłuchiwało oskarżonego o morderstwo autora powieści "Amok", który też skarżył się na bicie podczas śledztwa. Czy zarzuty dla policjantów mogą wpłynąć na uniewinnienie pisarza?


    Policjantom postawiono zarzuty kilka dni temu. Grozi im do dziesięciu lat więzienia. Śledztwo w ich sprawie trwało od lata 2004 roku. Funkcjonariusze z wydziału kryminalnego dolnośląskiej komendy wojewódzkiej rozbili wtedy gang zajmujący się m.in. rozbojami i wymuszaniem haraczy. Działał w Legnicy i okolicach. Jednym ze złapanych przestępców był Jacek D. ze Złotoryi. To on opowiedział, jak na komendzie założono mu na głowę papierową torbę i pobito. Policyjny lekarz znalazł na jego ciele kilkadziesiąt siniaków po uderzeniach pięścią i otwartą dłonią.

    We wrześniu 2005 roku dwóch z trzech policjantów, którym postawiono zarzuty, zatrzymało Krystian B., autora książki "Amok". Podejrzewali go o brutalne zabójstwo. Miał o nim wspomnieć w swojej powieści. Dziewięć dni po zatrzymaniu pisarz zawiadomił prokuraturę, że go porwano, wrzucono do samochodu, wywieziono do lasu, a potem na komendę. Tam policjanci mieli założyć mu na głowę worek, bić i straszyć. Prokuratura w Głogowie umorzyła jednak śledztwo z braku dowodów. Śladów pobicia nie było, bo od zatrzymania minęło zbyt wiele czasu.

    W Głogowie nie wiedziano jednak, że wrocławska prokuratura Stare Miasto bada zachowanie policjantów, którzy zatrzymali Krystiana B.

    Szef głogowskiej prokuratury Wojciech Czerwiński o zarzutach dla funkcjonariuszy dowiedział się od nas. - Skontaktuje się z prokuraturą prowadzącą to śledztwo i zajrzę raz jeszcze do akt naszego. Jeżeli w obydwu sprawach występują ci sami policjanci i opisany jest podobny sposób działania, to być może trzeba będzie wznowić sprawę. Proces Krystiana B. w sprawie o morderstwo toczy się przed wrocławskim Sądem Okręgowym. Czy wznowienie śledztwa w sprawie jego pobicia może mieć wpływ na wyrok?

    - Nie. Najmocniejsze poszlaki obciążające Krystiana B. nie mają żadnego związku z działaniami policjantów, na których on się skarży - twierdzi Lilianna Łukasiewicz, rzeczniczka oskarżającej autora legnickiej prokuratury. - Wiemy, że sprzedawał na Allegro telefon ofiary, mamy wyniki ekspertyz specjalistów od telekomunikacji, z których wynika, że kontaktował się z ofiarą. Poza tym na jednym z przesłuchań sam przyznał się, że zamordował. Nie było przy tym policjantów, którzy mieli go pobić.

    Zdaniem obrońcy Krystiana B., mecenasa Karola Węglińskiego, cała sprawa z pobiciem to dowód, że funkcjonariusze nie szukali prawdziwego mordercy, tylko kreowali dowody na założoną od początku wersję, że zabójcą jest Krystian B.
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  14. Na górę | #29
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Ponad pół miliona złotych ukradł z kont klientów ING Banku Śląskiego w Częstochowie nieuczciwy doradca bankowy - ustaliła miejscowa policja. 35-latek wypłacał sobie pieniądze, fałszując podpisy właścicieli co najmniej sześciu kont. Mężczyzna, który przyznał się do winy, trafił do aresztu.


    Rzecznik częstochowskiej prokuratury, Romuald Basiński, poinformował, że na razie mężczyźnie postawiono zarzut przywłaszczenia na szkodę klientki banku ponad 160 tys. zł, poprzez podrabianie podpisów na dokumentach. Rzecznik potwierdził jednak, że sprawa ma charakter rozwojowy, a ostateczna kwota przywłaszczonych pieniędzy będzie wyższa.

    - Czynności operacyjne policji pozwoliły na ustalenie, iż bankier dopuścił się podobnych czynów na szkodę innych - w sumie co najmniej sześciu - klientów banku, a suma przywłaszczonych od 2004 roku pieniędzy szacowana jest na ponad 500 tys. zł - powiedziała rzeczniczka częstochowskiej policji, nadkom. Joanna Lazar. Afera wyszła na jaw przez przypadek. Klientka, której 35-latek był indywidualnym doradcą bankowym, po raz pierwszy pojawiła się w banku nieumówiona. Ponieważ doradcy nie było, obsłużył ją inny pracownik. Wówczas okazało się, że na koncie brakuje ponad 160 tys. zł. Dalsze postępowanie wykazało, że od czerwca ubiegłego roku pieniądze były systematycznie wypłacane na podstawie poleceń wypłaty ze sfałszowanymi podpisami. Potem okazało się, że kobieta nie jest jedyną poszkodowaną.

    35-latek został zatrzymany przez policjantów z sekcji do walki z przestępczością gospodarczą częstochowskiej policji. Przyznał się do wyprowadzenia pieniędzy z kont klientki. Decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące. Policja i prokuratura nie udzielają informacji na temat treści jego wyjaśnień. Wiadomo, że skradzione pieniądze przeznaczał na cele osobiste i obracał nimi.

    Doradca oszukiwał poszkodowanych klientów, informując ich m.in. o korzystnym lokowaniu ich pieniędzy w funduszach inwestycyjnych. Chwalił się także odsetkami, doliczanymi do rachunków klientów rzekomo z tego tytułu. Policja i prokuratura ustalają teraz pełny krąg poszkodowanych w tej sprawie.

    Rzecznik prasowy ING Banku Śląskiego, Piotr Utrata, wyraził ubolewanie z powodu wykrytej w częstochowskim oddziale banku afery i przeprosił klientów. Zapewnił, że nie stracą oni swoich pieniędzy. W imieniu banku zadeklarował pomoc policji i prokuraturze w wyjaśnieniu wszystkich okoliczności sprawy. W banku wszczęto wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. W jego efekcie aresztowany pracownik, którego natychmiast po ujawnieniu afery odsunięto od pełnienia obowiązków, prawdopodobnie będzie zwolniony dyscyplinarnie.
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

  15. Na górę | #30
    **************** u-boat Wyborca PISu Avatar u-boat
    Na DoFo od
    Oct 2006
    Postów
    1,146
    Siła Reputacji
    0

    Domyślnie Odp : worek -czyli wszystko ...

    Sześć osób, w tym trzy wychowawczynie, aresztowano we wtorek koło Rzymu pod zarzutem seksualnego wykorzystywania przedszkolaków, z których najmłodsi mieli po trzy lata . Niektórym dzieciom podawano narkotyki, by potem je molestować i filmować.



    Skandal pedofilii na przerażającą - jak się podkreśla - skalę ujawniono w przedszkolu w miejscowości Rignano Flaminio. Oprócz nauczycielek z wieloletnim stażem pracy zatrzymano również woźną, imigranta ze Sri Lanki oraz męża aresztowanej wychowawczyni, dawnego operatora w telewizji publicznej RAI. Wykorzystali oni seksualnie co najmniej 15 przedszkolaków.

    Według ustaleń policji dzieci w godzinach, gdy przebywały w przedszkolu, prowadzono do położonego w pobliżu mieszkania jednej z wychowawczyń, gdzie przed sfilmowaniem podawano im środki nasenne oraz różne narkotyki. Filmy z ich udziałem sprzedawano następnie grupie pedofilów.

    Rodzice dzieci, którzy latem zeszłego roku zaalarmowali organy ścigania na podstawie informacji uzyskiwanych od swych dzieci, mówią teraz włoskim mediom, że na początku nikt na policji ani w miejscowym kuratorium nie chciał im uwierzyć - mimo że u swych córek i synów stwierdzili ewidentne znaki wykorzystywania oraz stan oszołomienia po środkach odurzających.

    Minister oświaty Giuseppe Fioroni przyznał, że jest wstrząśnięty. Organizacje obrony praw dzieci zwróciły zaś uwagę na to, że wśród sześciu aresztowanych sprawców tych strasznych czynów są aż cztery kobiety.

    Solidarność z aresztowanymi wychowawczyniami wyraziły inne nauczycielki z przedszkola, które podkreślają, że gotowe są przysiąc, że ich koleżanki są niewinne.
    " Wystarczy jedna szczęśliwa myśl aby pofrunąć "
    cytat z Piotrusia Pana

+ Odpowiedz na ten temat

Thread Information

Users Browsing this Thread

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

     

Podobne wątki

  1. Wszystko za samochod czyli napad
    By 6 biegowy in forum O WSZYSTKIM
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 07-09-06, 04:03
  2. Wszystko o ISLAMIE
    By 6 biegowy in forum POLITYKA, WIADOMOŚCI
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 17-05-06, 13:04
  3. wszystko w jednym
    By 6 biegowy in forum Komputery, sprzet audio-video  
    Odpowiedzi: 10
    Ostatni post / autor: 16-03-06, 22:55
  4. Wszystko o kadrze
    By A N D E R S in forum SPORT
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 11-10-05, 00:04

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów