Ponad rok temu uległam niebezpiecznemu wypadkowi... Spadłam z drabiny z wysokości kilku metrów i upadłam na tyle niefortunnie, że złamałam kość piszczelową. Każdy, kogo kiedykolwiek spotkało podobne nieszczęście, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ciężko zrasta się ta konkretna kość. Kiedy ściągnięto mi już gips, miałam spore problemy z poruszaniem się, w efekcie czego zaczęłam kuśtykać. Dopiero rehabilitacja w Krakowie, na którą zapisałam się po konsultacji z ortopedą, przyniosła niesamowite efekty. Szybko powrót do dawnej sprawności zawdzięczam fantastycznemu fizjoterapeucie, który otoczył mnie wsparciem i zawsze służył mi radą czy pomocą.

*******************************
Najpopularniejsze wątki w tym dziale: