Miałem wczoraj i dzisiaj prace. Wczoraj 7,5 godziny a dzisiaj 9 godzin. Praca polegała na tym by liczyć osoby wsiadające do tramwaju i zniego wysiadające oraz zapisywanie czasu odjazdu tramwaju z przystanku. Stawka to 5.50 brutto za godzine. Robota nie męcząca, nawet przyjemna. Wszystko było by w porządku gdy w Łódzkim MPK nie było zakazu włączania ogrzewania gdy temperatura nie spadnie poniżej -5 stopni. Od 4:55 w nocy do 14 jeżdziłem tramwajem w którym tak piździało że po tych 9 godzinach z zimna miałem problemy z chodzeniem. Kierowca tramwaju był chamski, nie chciał włączyć ogrzewania nawet na krańcówce. Poprostu skurwysyn. A żeby było zabawniej to ja miałem na sobie koszulke, buluze, swetr i kurtke i strasznie marzłem o on w koszuli z krótkim rękawem wygrzewał sie w kabinie. No myślałem że mu zajebe. Kumpel dzwonił do zarządu MPK, tam powiedzieli że się tym zajmą i się zajeli. We wszystkich tramwajach włączyli ogrzewanie a wtym co ja jeździłem nie, bo motorniczy chciał sie zemścić za to że kumpel zadzwonił. Czy to nie jest paranoja? Jak można bnyć takim skurwysynem?*******************************
Najpopularniejsze wątki w tym dziale:


Odpowiedź z Cytatem
oczywiście wywalił mnie z hukiem to znaczy po incydencie sam poszedłem do domu ale fakt jest faktem ,wypierniczył mnie z roboty


