Obecnie moda nie propaguje już anorektycznych modelek, odkrytych brzuchów i nerek, opalenizny po solarium.
Obecnie na wielu pokazach nie chodzą już modelki o
BMI niższym niż 18 (podobno niektóre pomimo wypicia 2litrów wody nie zakwalifikowały się podczas ważenia)
Odkryty brzuch także jest już passe a dziewczyny na zdjęciach i pokazach nie są już opalone na skwarki ale często nawet wręcz blade. Zapanowała także moda na minimalny make up: tzw: baby doll skin. Polega on na użyciu minimalnej ilości kosmetyków kolorowych. A jeśli już to lekkich w konsystencji i stonowanych w kolorach. Powstała cała masa kremów rozjaśniających i rozświetlających cerę.
Przy czym zapanowała moda na jaskrawe/żywe kolory, plastik itp.
tak się zastanawiam... obecnie chyba kobieta "modna" nie przyciągałaby zbyt wielu mężczyzn na bladą skórę, zakryty pępek i nie będąca wiecznie na diecie zeby utrzymać upragnioną wagę. Ciągle chyba bardziej podobają nam się szczupłe kobiety a opalenizna(często z solarium) podkręsla ich urodę.
Mi bardzo odpowiada ta moda gdyż z natury nie jestem skłonna ani do diet ani do opalania się - męczy mnie leżenie plackiem i wolę spędzać czas w wodzie więc opalam się tylko tyle co w miedzyczasie. Poza tym kiedyś uważałam, że mam za blade nogi by chodzić w spódniczkach, teraz się tym nie przejmuję bo coraz więcej dziewczyn tak robi.
Obecna moda jest zdrowsza ale czy ładniejsza?
Dodam, że śmieszą mnie takie "damy modne", w warszawie ich cała masa

złota torebeczka, złote baletki, złoty paseczek, złoty napis na t-shircie.
Wszystko w pojedynkę wyglądałoby nieźle ale razem tworzy iście kiczowaty obraz. 