Minister sportu Tomasz Lipiec nie pojechał do Turynu, by poprzeć Poznań w walce o Uniwersjadę 2011, bo w delegacji znalazł się prof. Jerzy Smorawiński, który kiedyś przyłapał Lipca na dopingu - pisze "Gazeta Wyborcza".


Według niej, jeszcze dwa dni przed wyjazdem minister zapewniał, że jedzie. Ale nie. Nieoficjalnie poszło o to, że kierowana przez profesora komisja antydopingowa przyłapała w 1994 r. Lipca na stosowaniu testosteronu, co skutkowało dyskwalifikacją ówczesnego chodziarza na cztery lata, ze zmniejszeniem później kary o połowę.

Lipiec Smorawińskiemu nie zapomniał - uważa "GW". Gdy został z ramienia PiS ministrem sportu, jedną z jego pierwszych decyzji było niepowołanie profesora na kolejną kadencję do komisji antydopingowej.

Decyzja w sprawie studenckiej olimpiady ma zapaść dziś, a starają się o nią - obok Poznania - m.in.rosyjski Kazań, chińskie Shenzen i hiszpańska Murcja.



....przykład idzie z góry

*******************************
Najpopularniejsze wątki w tym dziale: